SZTUKA JEST WIELKIM MISTERIUM
URODZIWE PANNY
Powiem za Solonem
„Ale co do mnie, to ja nie chcę zamieniać się tak:
Cnotę za złoto, bo ona jest trwałym dobrem na
zawsze.
Bogactw zaś zmienny los: ma je to tamten, to ów”.
A ja chcę weny i być zdrów
I Eurypidesa zacytuję
„O starcze, zazdroszczę ja ci!
Zazdroszczę każdemu, kto życie mógł wieść
Bez rozgłosu, nie znane, bez wstrząsów i burz”
A ja no cóż jak chwast wśród róż
Zdaje się z daleka zauważany
Bo przez siedem panien ja ci nękany
A wszystkie urodziwe i mają zalety
I ta od pióra i ta od palety
Ostatnio zbliżyła się cyfrowa dama
Walczy o prymat dawniej nie znana
Czarna boleści chmura mnie spowiła.
BIADOLENIE
W rzeczy samej
Nikt nie może nazywać biedaka łachmytą
A bogacza pasibrzuchem i złoczyńcą
Jeśli owi napełnieni są uczciwością
Sam możesz dokonać wyboru i żyć dowolnie
Obwieszony złotem albo bezdomny
Na nic Twoje jęki i biadolenie w bezczynności
Ciągle narzekasz i zerkasz na sąsiadów pole
Zazdrość mieszka w Twoim nieszczerym ciele
Nie czekaj na szczęścia los jak na kochankę z bajki
Szczęście to fuzja przygotowania ze sposobnością
Nie wylewaj łez rozpaczy nad swą nieudolnością
I nie patrz pożądliwie na snobistyczne błyskotki brata
W swojej egoistycznej próżności oszukujesz zmysły
Rozkosz kupujesz na zaspokojenie fantazji erotycznych
Oglądasz się za żoną przyjaciela obmacując ją wzrokiem
Patrzysz w lustro jakbyś erosa zobaczył
Radości swej tam nie znajdziesz i nie przyswoisz
Masz ją w sercu gotową do dzielenia się z innymi
Nie pięścią ale uczuciem zwyciężaj
Nie biadol i spróbuj podzielić się miłością
Wyznaczaj i zwyciężaj szlachetne cele
A sukcesy poniosą Cię na ramionach.


